
Frank wylany z Tottenhamu – Koguty potrzebują rewolucji, by uniknąć katastrofy!
Tottenham Hotspur zajmuje 16. miejsce w tabeli Premier League, mając zaledwie 5 punktów przewagi nad strefą spadkową. W 2026 roku nie odnieśli żadnego zwycięstwa w dziewięciu meczach ligowych, a przed nimi arcytrudny test z Arsenalem – mistrzami-elektami, z którymi wygrali tylko raz w ostatnich 10 spotkaniach. Do środy wydawało się, że w klubie panuje spokój, mimo ryzyka katastrofalnego sezonu. Dla drugiego roku z rzędu Spurs grozi dolna połowa tabeli – w 2024/25 uniknęli spadku dzięki słabym rywalom, ale liga ewoluowała.
Siedem lat po finale Ligi Mistrzów i pół roku po triumfie w Lidze Europy Tottenham pogrążył się w chaosie. Pierwszym krokiem do zmian jest zwolnienie Thomasa Franka. Od 2010 r. żaden menedżer 'wielkiej szóstki' (Arsenal, Chelsea, Liverpool, Man City, Man Utd, Spurs) nie miał gorszego PPG (1,12 pkt/mecz z 26 spotkań) niż Duńczyk – gorzej niż Amorim (1,23), Hodgson (1,25) czy Potter (1,27). Nawet Nuno Espírito Santo miał 1,5 w 10 meczach.
CEO Vinai Venkatesham i były prezes Daniel Levy chwalili Franka jako numer jeden po analizie 30 kandydatów po Postecoglou. Podkreślano rozwój młodych graczy. Nominacja z Brentford wydawała się sensowna, ale zestarzała się fatalnie. Frank popełniał gafy PR: chwalił Arsenala, ignorował Eze czy Semenyo, bronił Romero. Kibice buceli go od listopada, chantując 'sacked in the morning' po porażkach z Newcastle i West Hamem.
Taktycznie Spurs brakowało kreatywności bez Kulusevskiego i Maddisona, obrona podatna na ataki. Romero krytykował zarząd (Venkatesham z Arsenalu, Lange z listy transferów: Werner, Dragusin, Solanke i inni – skup na młodych kosztem pierwszego składu). Lange unikał 'panicznych' zakupów w styczniu mimo kontuzji.
Frank dzielił winę, ale to nie wystarczy. Pochettino sygnalizuje powrót, co mogłoby uratować sezon. Tottenham nie jest za duży na spadek – z 29 pkt, przy Forest i West Hamie na ogonie, to realne zagrożenie. Zmiany muszą być gruntowne, bo gra toczy się o byt w elicie.



