
Gianni Infantino nie odpuszcza. FIFA potwierdza: Prezydent powalczy o trzecią kadencję
Gianni Infantino nie zamierza składać broni. Mimo narastającej fali krytyki, wewnętrznych buntów w strukturach organizacji oraz poważnych kontrowersji wokół jego rządów, 56-letni Szwajcar oficjalnie potwierdził, że będzie ubiegał się o reelekcję na stanowisko prezydenta FIFA w 2027 roku. Rzecznik światowej federacji potwierdził te doniesienia, ucinając spekulacje o możliwym ustąpieniu działacza.
Pozycja Infantino została mocno nadszarpnięta przez fiasko projektu FIFA Forward Enterprise (FFE). Plan komercjalizacji części udziałów w męskich i żeńskich Mistrzostwach Świata wywołał prawdziwą „wojnę domową” w świecie futbolu. Sprzeciw był tak silny, że UEFA zagroziła bojkotem rozgrywek, a południowoamerykańskie CONMEBOL otwarcie skrytykowało przedkładanie zysków nad wartości sportowe. Choć Infantino wycofał się z kontrowersyjnego pomysłu, niesmak pozostał, a zaufanie najważniejszych federacji zostało poważnie nadwątlone.
To jednak nie jedyne problemy szefa światowej piłki. Jego kadencja jest nieustannie naznaczona skandalami – od rosnących cen biletów na mundial, po oskarżenia o polityczne naciski w sprawach dyscyplinarnych. Przykładem ma być głośna sprawa anulowania kary dla Folarina Baloguna, która zbiegła się w czasie z doniesieniami o bezpośrednim kontakcie Infantino z Donaldem Trumpem. Mimo że przeciwnicy zarzucają mu autokratyczne zapędy i brak przejrzystości, Infantino deklaruje chęć „zasypania podziałów” i dalszego rozwoju globalnego futbolu. Pytanie brzmi: czy w obliczu tak silnego oporu ze strony europejskich i południowoamerykańskich potęg, zdoła utrzymać ster władzy przez kolejne cztery lata?



