
Gwiazdy MLS wchodzą na obroty: Griezmann błyszczy, Son strzela, a Lewandowski szuka formy
Kolejny tydzień w Major League Soccer przyniósł serię fascynujących rozstrzygnięć, potwierdzając, że liga za oceanem staje się coraz bardziej wymagającym i jakościowym produktem piłkarskim. Podczas gdy debaty o przyszłości rozgrywek trwają, na boiskach pierwsze skrzypce grają nazwiska znane z europejskich stadionów.
Antoine Griezmann w barwach Orlando City w końcu odnalazł swój rytm. Francuz, znany z boiskowej inteligencji, w ostatnim meczu przeciwko Nashville był architektem ofensywy – notował najwięcej kontaktów z piłką i kluczowych podań, a także imponował pracą w defensywie. Z kolei w LAFC prawdziwym „nowym otwarciem” jest forma Heung-Min Sona. Koreańczyk, który niemal całą pierwszą część sezonu spędził w cieniu, po powrocie z mundialu odżył – w trzech meczach zdobył trzy bramki, przypominając kibicom swoją dawną, zabójczą skuteczność.
Mniej powodów do optymizmu ma Robert Lewandowski. Polski napastnik, który niedawno dołączył do Chicago Fire, wciąż poszukuje optymalnej formy. Po dwóch meczach bez gola i zaledwie jednym celnym strzale na koncie, widać, że „Lewy” potrzebuje czasu na adaptację do specyfiki ligi oraz zgranie z nowym zespołem, który przed jego przyjściem opierał grę na innych rozwiązaniach. Tymczasem Inter Miami, mimo absencji Lionela Messiego i Rodrigo De Paula, udowadnia swoją siłę – zespół wygrał sześć spotkań z rzędu, a solidność w środku pola zapewnił debiutujący Casemiro.
Na drugim biegunie znajduje się Philadelphia Union. Pod wodzą tymczasowego trenera Ryana Richtera, drużyna notuje serię zwycięstw, stawiając na odważne wprowadzanie młodzieży, z 16-letnim Cavanem Sullivanem na czele. MLS po raz kolejny pokazuje, że w tej lidze status gwiazdy to dopiero początek drogi do sukcesu.



