
Haaland broni kontrowersyjnej decyzji trenera: „Z Francją i tak nie mielibyśmy szans”
Erling Haaland stanął w obronie selekcjonera reprezentacji Norwegii, Ståle Solbakkena, po fali krytyki, jaka spadła na szkoleniowca za wystawienie rezerwowego składu w przegranym 1:4 meczu z Francją. Mimo że stawką spotkania było pierwsze miejsce w grupie mistrzostw świata, trener zdecydował się na dziesięć zmian w wyjściowej jedenastce, oszczędzając swoje największe gwiazdy na fazę pucharową. Jedynym zawodnikiem, który utrzymał miejsce w składzie, był Frederik Aursnes.
Decyzja ta wywołała oburzenie wśród kibiców i ekspertów, jednak sam Haaland nie ma wątpliwości, że był to ruch słuszny. „Mówiłem to już wcześniej: zupełnie mnie to nie obchodzi. Francja była po prostu lepszym zespołem. Nawet gdybyśmy zagrali w najsilniejszym zestawieniu, nie sądzę, byśmy zdołali ich pokonać” – przyznał otwarcie napastnik Manchesteru City. Gwiazdor Norwegów podkreślił ogromną jakość indywidualną „Trójkolorowych”, wymieniając m.in. Kyliana Mbappé, Michaela Olise oraz Ousmane’a Dembélé, których występy określił mianem „przerażających”.
Ståle Solbakken również nie wycofuje się ze swoich decyzji. Choć wyraził ubolewanie wobec fanów, którzy liczyli na występ największych gwiazd, zaznaczył: „Jestem tutaj po to, by zajść jak najdalej. Muszę podejmować decyzje, które nam w tym pomogą”. Teraz oczy Norwegów zwrócone są na fazę pucharową. Plan sztabu szkoleniowego jest jasny: wypoczęci liderzy, w tym Haaland, Martin Ødegaard i Antonio Nusa, mają poprowadzić kadrę do sukcesu w nadchodzącym starciu 1/16 finału przeciwko Wybrzeżu Kości Słoniowej. Czas pokaże, czy ta odważna strategia rotacji okaże się kluczem do historycznego wyniku na turnieju.



