
Historyczny wyczyn Rice'a i gorzki niedosyt Anglików. Brąz MŚ to za mało?
Declan Rice zapisał się w annałach angielskiego futbolu podczas meczu o trzecie miejsce Mistrzostw Świata 2026. W szalonym spotkaniu z Francją, zakończonym zwycięstwem „Synów Albionu” 6:4, pomocnik Arsenalu po raz pierwszy założył opaskę kapitańską na mundialu, notując przy tym gola i asystę. 27-latek stał się tym samym pierwszym angielskim kapitanem w historii, który zaliczył bezpośredni udział przy dwóch trafieniach w swoim debiucie w tej roli na turnieju rangi MŚ. Jego gol z 134. sekundy meczu był drugim najszybszym trafieniem Anglii w historii mundiali, ustępując jedynie legendarnemu Bryanowi Robsonowi z 1982 roku.
Mimo imponującego występu i zdobycia brązowych medali, po meczu w Miami dominowały mieszane uczucia. Rice nie ukrywał frustracji, otwarcie przyznając, że reprezentacja jest już zmęczona „moralnymi zwycięstwami”. „Jesteśmy zmęczeni powtarzaniem, że jesteśmy dumni z półfinałów czy ćwierćfinałów. Ostatecznie chcemy wygrywać trofea” – stwierdził bez ogródek pomocnik. Podopieczni Thomasa Tuchela, mimo bolesnej porażki w półfinale z Argentyną, pokazali charakter, prowadząc do przerwy z Francją aż 4:0. Asystent selekcjonera, Anthony Barry, podkreślił, że zawodnicy grali „ze złamanymi sercami”, co czyni ich determinację jeszcze bardziej godną podziwu. Choć Harry Kane nazwał tę grupę jedną z najlepszych, w jakich kiedykolwiek grał, jasne jest, że dla tego pokolenia gwiazd, z Jude’em Bellinghamem na czele, sukcesem będzie dopiero sięgnięcie po złoto. Po 2026 roku w angielskiej szatni pozostaje pytanie: czy ten zespół wreszcie wykona ostatni krok w stronę wielkości?



