
Hit na Emirates: Arsenal liderów ligi kontra mistrz Liverpool – kto przetrwa styczniową próbę?
Pierwszy domowy mecz Arsenalu w 2026 roku zapowiada się emocjonująco – Kanonierzy podejmą na Emirates Stadium obrońców tytułu z Liverpoolu w czwartkowy wieczór. Zespół Mikela Artety jest w znakomitej formie: po przekonującym zwycięstwie nad Aston Villą przed tygodniem przedłużyli imponującą passę na własnym stadionie do 14 wygranych, 2 remisów i 0 porażek od maja 2025 roku. W Premier League zgromadzili 28 z 30 możliwych punktów u siebie w tym sezonie. Wliczając wygraną w rzutach karnych z Crystal Palace w Pucharze Ligi (EFL Cup), Arsenal triumfował we wszystkich siedmiu spotkaniach ostatnich czterech tygodni, wykazując ogromną regularność w najtrudniejszym okresie sezonu.
Liverpool, choć niepokonany od dziewięciu meczów, przyjeżdża w nie najlepszej dyspozycji. Dwa kolejne remisy, w tym dramatyczny finisz na Craven Cottage, to tylko cztery zwycięstwa od początku grudnia. Brak ofensywnego polotu Arne Slota frustruje kibiców, a obrona także zawodzi. Holendra martwią liczne absencje: Hugo Ekitike (łagodny uraz łydki) i kontuzjowany na miesiące Alexander Isak (złamanie nogi z Tottenhamem) to problemy w ataku. Mohamed Salah odpoczywa po awansie Egiptu do ćwierćfinału Pucharu Narodów Afryki (AFCON). W obronie tylko Ibrahima Konaté i Virgil van Dijk, bo Giovanni Leoni i Wataru Endo są poza kadrą.
Arsenal wraca niemal do pełnego składu – poza Cristhianem Mosquerą, Riccardem Calafirorim i nastolatkiem Maxem Dowmanem. Gabriel może strzelić trzeci gol z rzędu, wykorzystując słabość Liverpoolu na stałych fragmentach gry (13 straconych bramek, najgorszy wynik w lidze). Kanonierzy mają aż 12 trafień z takich sytuacji – Bukayo Saka i Declan Rice będą kluczowi. Alisson przetestowany, ale Florian Wirtz (trzy gole w czterech meczach) i Dominik Szoboszlai (piękny gol w meczu u siebie) zagrażają. Arsenal powinien kontrolować grę, zachować czyste konto i wygrać 1-2 golami.



