
Koniec ery złotego chłopca? Christian Pulisic w ogniu krytyki po mundialu
Pożegnanie reprezentacji USA z mistrzostwami świata w meczu z Belgią (1:3) oznacza dla Christiana Pulisica moment zwrotny w karierze. Widok gwiazdora schodzącego z boiska z głową w dłoniach stał się symbolem porażki, która definitywnie kończy dekadę budowania wokół niego narracji o „nadziei amerykańskiego futbolu”.
Największe kontrowersje wywołało zejście Pulisica z murawy. Mimo późniejszego potwierdzenia poważnego urazu (mikropęknięcie i stłuczenie kości piszczelowej), zawodnik stał się celem ataków. Legendy amerykańskiej piłki, w tym Landon Donovan, otwarcie podważyły jego mentalność. Donovan stwierdził, że w meczu fazy pucharowej mundialu zawodnik powinien walczyć do końca, nawet z kontuzją. Oliwy do ognia dolały niefortunne wypowiedzi piłkarza o „potrzebie odpoczynku”, które przez kibiców i ekspertów, takich jak Carli Lloyd, zostały odebrane jako brak determinacji.
Krytyka dotyczy nie tylko boiskowej postawy – Pulisic zaliczył w meczu z Belgią aż 11 strat – ale także jego osobowości. Zarzuca mu się dystans i arogancję, choć bliscy zawodnika podkreślają, że to jedynie wynik nieśmiałości. Donovan sugeruje jednak, że problemem jest „otoczenie” piłkarza, które odcina go od kibiców i mediów.
Z perspektywy czasu turniej był dla Pulisica pasmem nieszczęść: kontuzje, brak formy i wizerunkowy kryzys. Choć ma dopiero 27 lat i przed nim kolejne rozdziały kariery, łatka „rozczarowania” przylgnęła do niego mocniej niż kiedykolwiek. Pulisic nie jest już „LeBronem Jamesem futbolu”, a zawodnikiem, który musi na nowo udowodnić swoją wartość. Czy zdoła odzyskać zaufanie amerykańskich fanów? To wyzwanie, które zdefiniuje jego piłkarskie dziedzictwo.



