
Koniec kanadyjskiego snu w Vancouver. Obawy o zdrowie Alphonso Daviesa
Reprezentacja Kanady wywalczyła awans do fazy pucharowej mundialu, ale po porażce 1:2 ze Szwajcarią w Vancouver, „Les Rouges” żegnają się z grą przed własną publicznością. Mimo ogromnego wsparcia blisko 53 tysięcy kibiców na BC Place, dwa błędy w defensywie przekreśliły nadzieje gospodarzy na zajęcie pierwszego miejsca w grupie.
Po bezbramkowej pierwszej połowie, Szwajcarzy błyskawicznie objęli prowadzenie za sprawą Rubena Vargasa w 46. minucie. Wynik podwyższył Johan Manzambi, dla którego był to już trzeci gol w turnieju. Kanada odpowiedziała jedynie trafieniem rezerwowego Promise Davida, który zdobył bramkę przy swoim pierwszym kontakcie z piłką tuż po wejściu na boisko. Młody napastnik, wracający po poważnej kontuzji biodra, zasygnalizował gotowość do gry w podstawowym składzie w fazie pucharowej.
Trener Jesse Marsch nie ukrywa rozczarowania utratą atutu własnego boiska: „Chcieliśmy zostać w Vancouver, ale przed nami wciąż wielka szansa. Musimy znaleźć sposób, by zelektryzować naród, nawet jeśli zrobimy to z Los Angeles”. To właśnie w Kalifornii Kanada rozegra mecz 1/16 finału, najprawdopodobniej przeciwko RPA.
Największym znakiem zapytania pozostaje stan zdrowia kapitana drużyny, Alphonso Daviesa. Choć Marsch przyznał, że obecność gwiazdora Bayernu w protokole meczowym była jedynie „zasłoną dymną” mającą zmylić rywali, brak zawodnika w fazie pucharowej byłby ogromnym osłabieniem. Problemy zdrowotne dotykają także Stephena Eustaquio, a krótki czas na regenerację przed niedzielnym spotkaniem może być dla podopiecznych Marscha kluczowym wyzwaniem w ich historycznej drodze w fazie pucharowej.



