
Koniec zabawy w Realu Madryt. Mourinho ostrzega: „Prawdziwa praca dopiero się zaczyna”
Okres przygotowawczy w wykonaniu Realu Madryt powoli dobiega końca, a Jose Mourinho nie zamierza pozwalać swoim podopiecznym na rozluźnienie. Po skromnym, lecz cennym zwycięstwie 1:0 nad Deportivo La Coruna na stadionie Riazor, portugalski szkoleniowiec jasno dał do zrozumienia: „miodowy miesiąc” się skończył, a od przyszłego tygodnia zaczyna się prawdziwa walka o stawkę.
Dzięki trafieniu Brahima Diaza tuż przed przerwą, „Królewscy” sięgnęli po Trofeo Teresa Herrera – prestiżowe trofeum, które klub z Madrytu zdobył po raz dziesiąty w historii. Choć wynik był korzystny, Mourinho skupiał się głównie na wartości szkoleniowej tego starcia. Portugalczyk podkreślił, że Deportivo, jako zespół aspirujący do walki w La Liga, postawiło trudne warunki, co stanowiło idealną symulację wyzwań, jakie czekają Real w trakcie sezonu ligowego.
Trener Realu wykazał się dużą rozwagą w zarządzaniu obciążeniami zawodników. Federico Valverde oraz Arda Guler spędzili na boisku zaledwie 45 minut, co wpisuje się w plan Mourinho, by unikać nadmiernej eksploatacji kluczowych graczy przed startem rozgrywek. „Nie chcę dawać tym samym zawodnikom zbyt wielu minut. Ten mecz miał na celu wygraną, ale przede wszystkim testowanie różnych wariantów taktycznych” – zaznaczył menedżer.
Mourinho, znany ze swojego drobiazgowego podejścia do przygotowania fizycznego, z satysfakcją przyjął fakt, że jego zespół potrafił odnieść zwycięstwo nawet przy licznych rotacjach w składzie. Mimo sukcesu, Portugalczyk pozostaje twardo stąpającym po ziemi pragmatykiem. „To był poważny sprawdzian, ale prawdziwa praca zaczyna się w przyszłym tygodniu” – podsumował, dając wyraźny sygnał, że w Madrycie nikt nie będzie spoczywał na laurach.



