
Kuriozalne sceny w USA. Legenda niemieckiej piłki drwi z gospodarzy mundialu
Reprezentacja Niemiec zakończyła przygotowania do mistrzostw świata 2026 zwycięstwem 2:1 nad USA na Soldier Field w Chicago, jednak po meczu więcej niż o wyniku mówi się o warunkach, z jakimi musieli zmierzyć się podopieczni Juliana Nagelsmanna. Legendarny Lothar Matthäus nie krył zażenowania stanem murawy, która przed spotkaniem była zraszana w sposób, który mistrz świata z 1990 roku porównał do metod sprzed pół wieku.
„To wyglądało tak, jak moi rodzice robili to 50 czy 60 lat temu. Dzisiaj wciąż robią to w ten sam sposób” – kpił Matthäus w studiu stacji RTL. Ekspert zdradził, że na jakość nawierzchni narzekał również Leroy Sané, autor zwycięskiego gola. Zawodnik zauważył, że piłka na ciężkim boisku poruszała się wolniej, co wymuszało na piłkarzach zmianę stylu gry. Matthäus podkreślił, że Niemcy będą musieli szybko zaadaptować się do takich warunków, jeśli chcą osiągnąć sukces na nadchodzącym mundialu.
Niemieccy piłkarze skarżyli się także na przedmeczową otoczkę. Kai Havertz, który otworzył wynik spotkania już w 2. minucie, przyznał, że ceremonia prezentacji 26 zawodników kadry USA była zdecydowanie zbyt długa i wybiła zespół z rytmu. Mimo tych niedogodności, ekipa Nagelsmanna kontrolowała przebieg meczu. Selekcjoner przekazał również dobre wieści: Manuel Neuer, który pauzował z powodu kontuzji łydki, od poniedziałku wraca do pełnego treningu i ma zająć miejsce w bramce w inauguracyjnym starciu z Curaçao. Niemcy rozpoczną turniej 14 czerwca w Houston, a ich grupowymi rywalami będą także Wybrzeże Kości Słoniowej oraz Ekwador.



