
Luis Diaz stawia sprawę jasno: Bayern nie wygrał jeszcze wszystkiego
Luis Diaz, który latem 2025 roku przeniósł się z Liverpoolu do Bayernu Monachium za 75 milionów euro, stał się w krótkim czasie kluczową postacią drużyny Vincenta Kompany’ego. Kolumbijczyk ma za sobą fenomenalny debiutancki sezon, w którym zdobył 26 bramek i zanotował 23 asysty, pomagając „Bawarczykom” w zdobyciu krajowej potrójnej korony. Mimo ogromnych sukcesów na niemieckich boiskach, 29-letni skrzydłowy podkreśla, że jego misja w Monachium jest daleka od zakończenia.
Jedyną rysą na niemal perfekcyjnym sezonie była bolesna porażka w półfinale Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain. Jak sam przyznaje, to właśnie triumf w Europie jest teraz jego głównym motywatorem. „Przeszłość to przeszłość. Jeśli nie powtórzymy tego sukcesu lub go nie poprawimy, poprzednie osiągnięcia pójdą w zapomnienie” – stwierdził w rozmowie z ESPN. Diaz docenia przy tym warsztat Vincenta Kompany'ego, który zaszczepił w zespole nową jakość. Belgijski szkoleniowiec łączy dużą swobodę w ofensywie z rygorystyczną dyscypliną taktyczną i wspólną pracą w defensywie.
Szybka adaptacja Diaza w Monachium była możliwa dzięki atmosferze przypominającej rodzinę, co przełożyło się na jego znakomitą formę indywidualną. Obecny sezon Bayern rozpoczął z dużym impetem, gromiąc Bodo/Glimt 5:0 w Lidze Mistrzów. Choć w Bundeslidze po czterech kolejkach zajmują drugie miejsce z 10 punktami, apetyty w stolicy Bawarii są niezmiennie wysokie. Po przerwie reprezentacyjnej, 10 października, podopieczni Kompany’ego wracają do walki meczem wyjazdowym z Augsburgiem, kontynuując marsz po upragnione trofea.



