
Maroko i Egipt ocalone, reszta arabskich ekip w pułapce Trumpa na MŚ 2026!
Do zaledwie trzech miesięcy pozostało do otwarcia Mundialu 2026, pierwszego z 48 drużynami, który odbędzie się w USA, Kanadzie i Meksyku. Pierwszy mecz, pomiędzy Meksykiem a RPA, zaplanowano na 11 czerwca na legendarnym stadionie Azteca w Meksyku. Niestety, turniej nie będzie sprawiedliwy finansowo – winna jest brak kompleksowej umowy między Waszyngtonem a FIFA o zwolnieniu z podatków dla premii pieniężnych, które łącznie wyniosą ponad 620 mln euro.
Według brytyjskiego „The Guardian”, tylko 18 z 48 reprezentacji uniknie opodatkowania w USA dzięki bilateralnym porozumieniom. Wśród nich są głównie europejskie potęgi jak Anglia i Francja, gospodarze (USA, Kanada, Meksyk), a także Australia, Egipt, Maroko i RPA. Z arabskich drużyn tylko Egipt i Maroko mają umowy z USA, co chroni je przed stratami. Natomiast Irak, Jordania, Arabia Saudyjska, Katar, Algieria i Tunezja zapłacą wysokie podatki, podobnie jak brazylijskie i argentyńskie giganty czy debiutanci jak Curaçao i Cape Verde.
FIFA pod wodzą Gianniego Infantino przewidziała hojne nagrody: zwycięzca dostanie 50 mln dolarów (ok. 42,6 mln euro), wicemistrz 33 mln (28,1 mln euro), trzecie miejsce 29 mln (24,7 mln euro), czwarte 27 mln (23 mln euro), miejsca 5-8 po 19 mln (16,2 mln euro), 9-16 po 15 mln (12,8 mln euro), 17-32 po 11 mln (9,4 mln euro), a 33-48 po 9 mln (7,7 mln euro). Wiele federacji czeka podwójne opodatkowanie – w USA i w kraju.
Do tego piłkarze, traktowani przez prawo USA jak artyści, zapłacą podatek od zarobków na amerykańskiej ziemi. Gwiazdy Francji z Kylianem Mbappé na czele mogą stracić fortunę, chyba że federacja pokryje różnicę. Brak kompleksowego zwolnienia, które mogło zatwierdzić otoczenie Donalda Trumpa – w przeciwieństwie do Kanady i Meksyku – czyni ten rekordowy finansowo Mundial ekonomicznie nierównym.



