
MLS przed przerwą: Miami wciąż na szczycie, Atlanta w kryzysie
Liga MLS udaje się na zasłużoną, sześciotygodniową przerwę wymuszoną kalendarzem Mistrzostw Świata. To idealny moment na podsumowanie pierwszej połowy sezonu, w której każda z drużyn rozegrała około 15 z 34 przewidzianych spotkań. Zmęczenie materiału i kontuzje stały się codziennością, a nadchodzące okienko transferowe z pewnością przyniesie sporo przetasowań kadrowych.
Na szczycie ligowej hierarchii niezmiennie pozostaje Inter Miami z Lionelem Messim w składzie. Zespół z Florydy to główny faworyt do tytułu, a ewentualne wzmocnienie w postaci Casemiro może uczynić ich wręcz nieosiągalnymi dla reszty stawki. Bardzo solidnie prezentują się także Nashville SC oraz Vancouver Whitecaps, którzy dominują w swoich konferencjach. Pozytywnym zaskoczeniem są San Jose Earthquakes, gdzie projekt Bruce’a Areny z Timo Wernerem w roli głównej zaczyna przynosić wymierne efekty.
Zupełnie inne nastroje panują w Atlancie United. Trener Tata Martino otwarcie przyznaje, że gdyby nie jego status legendy klubu, prawdopodobnie już dawno straciłby posadę. Problemy kadrowe i brak inwestycji dotykają również Philadelphia Union, a Orlando City boryka się z katastrofalną defensywą, która jest na prostej drodze do pobicia negatywnego rekordu ligi pod względem wpuszczonych bramek.
Choć niektóre kluby, jak Seattle Sounders, potwierdzają swoją przewidywalną stabilność, inne wciąż szukają tożsamości. Nadchodząca przerwa będzie kluczowa dla menedżerów, którzy muszą zregenerować siły swoich zawodników i przekonać zarządy do niezbędnych wzmocnień przed decydującą fazą walki o play-offy.



