
Morata przyznaje 'błąd' po czerwonej kartce. Fabregas wściekły: 'Zmień zawód!'
Álvaro Morata przerwał milczenie po koszmarnej końcówce w meczu Como z Fiorentiną, przegranym 1:2. Hiszpański napastnik, który wszedł z ławki przed 60. minutą w pogoni za wyrównaniem, otrzymał dwie żółte kartki w ciągu minuty w doliczonym czasie gry. Najpierw za przepychankę z Rolandem Mandragorą, a potem czerwoną za uderzenie głową w Luca Ranieriego poza piłką. Ta dyscyplinarna wpadka rozwścieczyła trenera Cesc Fàbregasa, który otwarcie zakwestionował dojrzałość swojego najbardziej doświadczonego gracza.
Fàbregas, oczekując od eksgwiazdy Realu Madryt i Chelsea przywództwa dla młodszych kolegów, nie krył frustracji. 'Oczekuję dużo więcej od takiego doświadczonego gracza. Prowokacja to część futbolu, jeśli nie dasz rady, zmień zawód' – powiedział trener Como w rozmowie z DAZN. Podkreślił, że nie ma wymówek i nie wolno pozwalać, by zachowania rywali wpływały na emocje.
Po kilku godzinach ciszy Morata odniósł się do sprawy na Instagramie, przyznając rację menedżerowi. 'Znowu popełniłem błąd. Znowu otarłem się o ten hałas, gdzie liczy się opinia bardziej niż myślenie, a słowa ważą mniej niż ich echo. Naprzód, pracując i walcząc jak zawsze' – napisał napastnik reprezentacji Hiszpanii, z nutą buntu wobec krytyki.
Czerwona kartka spadła na Como w najgorszym momencie – klub walczy o miejsce w pierwszej szóstce Serie A. Zawieszenie Moraty oznacza problemy taktyczne przed hitowym starciem z AC Milanem, skąd Hiszpan jest na wypożyczeniu. To tym bardziej bolesne, bo Morata dopiero wracał do formy po 100-dniowej kontuzji, strzelając pierwszego gola sezonu w Coppa Italia właśnie z Fiorentiną – 'jeden z najważniejszych w życiu'.
Z gęstym kalendarzem Como nie ma czasu na roztrząsanie porażki. Fàbregas żąda więcej 'pożądania i energii'. Morata obejrzy mecz na San Siro z trybun i będzie miał czas na refleksję nad wyzwaniem trenera: opanować agresję i wzmocnić charakter w włoskiej lidze.



