
Patrik Schick w gazie, ale zmartwiony przerwą. „Mogłem mieć jeszcze więcej goli”
Patrik Schick znajduje się w wybitnej dyspozycji strzeleckiej, jednak czeski snajper Bayeru Leverkusen nie ukrywa frustracji związanej z nadchodzącą przerwą na mecze reprezentacji. Po niedzielnym zwycięstwie 2:0 nad RB Leipzig, w którym napastnik otworzył wynik efektownym wolejem, przyznał w rozmowie z DAZN, że pauza w rozgrywkach ligowych przychodzi w najgorszym możliwym momencie.
Schick wpisał się na listę strzelców w czwartym meczu Bundesligi z rzędu, wyrównując tym samym historyczny wyczyn Stefana Kiesslinga z sezonu 2009/10. Czech uważa, że będąc w tak wysokiej formie, mógłby w najbliższym czasie powiększyć swój dorobek o kolejne trafienia, gdyby nie trzytygodniowy przestój. „Mogłem zdobyć dwie lub trzy bramki więcej. Niestety, teraz czeka nas przerwa” – przyznał zawodnik.
Zwycięstwo nad Lipskiem, przypieczętowane golem Miguela Gutierreza, pozwoliło podopiecznym Carlesa Martineza Novella awansować na piąte miejsce w tabeli. Trener Bayeru również ma powody do zadowolenia – zachowując czyste konto w trzecim domowym meczu z rzędu, wyrównał osiągnięcie Rudiego Völlera z 2000 roku. Solidna postawa w defensywie, podkreślana przez bramkarza Marka Flekkena, stanowi fundament sukcesów zespołu, który w każdym z sześciu dotychczasowych meczów tego sezonu zdobywał przynajmniej dwie bramki.
Podczas gdy Leverkusen wykorzysta przerwę na regenerację sił przed intensywną jesienią, ekipa z Lipska – obecnie dziewiąta w tabeli – musi pilnie wyciągnąć wnioski. Czwarta z rzędu porażka wyjazdowa obnażyła problemy drużyny, która będzie musiała wykorzystać ten czas na gruntowną poprawę gry na obcych boiskach.



