
Poważnie? To alarmujące! Szokująca statystyka defensywna wstrząsnęła Kimmichem
FC Bayern Monachium demoluje rywali w ofensywie, goniąc historyczne rekordy strzeleckie, ale słabość w obronie budzi niepokój. Po przekonującym 4:0 z Unionem Berlin Bawarczycy mają na koncie 97 bramek w Bundeslidze – zaledwie cztery dzielą ich od rekordu 101 goli z sezonu 1971/72. Z dziewięciopunktową przewagą nad Borussią Dortmund i siedmioma kolejkami do końca, mistrzostwo Niemiec wydaje się formalnością. Średnia 3,59 gola na mecz to wynik "szalony", jak przyznał Joshua Kimmich. "Mamy wybitnych napastników, ale zawsze ich mieliśmy. To zasługa całego zespołu – strzelamy z kontr, stałych fragmentów i posiadania piłki" –解释ił kapitan.
Przeciwko Unionowi Bayern oddał rekordowe 31 strzałów, co mogło zaowocować wieloma golami więcej. Harry Kane, drugi najlepszy strzelec ligi z 31 trafieniami, zmarnował dwie dogodne okazje, mimo 11 prób. Anglik goni rekord Roberta Lewandowskiego (41 goli z sezonu 2020/21) i musi podbić średnią z 1,19 do 1,57 gola na mecz w końcówce. "To możliwe", zapewnił Kane, który pauzował przez problemy z łydką.
Tymczasem czystych kont jest jak na lekarstwo – mecz z Unionem to dopiero czwarte w 17 spotkaniach tego roku. Poprzednie u siebie w Bundeslidze miało miejsce 1 listopada zeszłego roku. "Poważnie? To alarmujące. Nie byłem świadomy" – zareagował zszokowany Kimmich. Ta dysproporcja może zemścić się w Lidze Mistrzów, gdzie w ćwierćfinale czeka Real Madryt. "Musimy się poprawić", ostrzegł.
Bramkarz Jonas Urbig błyszczał paradą na Jeongu, a dyrektor sportowy Christoph Freund chwalił jego grę nogami i czujność. Dla 22-latka to pewnie pożegnanie z pierwszym składem – po przerwie wraca Manuel Neuer.



