
Ronaldinho czaruje i popycha Marcelo! Remis legend Barcy z Realem w Los Angeles
Magia El Clasico przeniosła się za Atlantyk. W weekend w Los Angeles, na stadionie BMO, odbył się pierwszy w historii mecz legend FC Barcelony i Realu Madryt, który zakończył się remisem 1-1. Spotkanie, pełne nostalgii i widowiskowych akcji, przyciągnęło entuzjastyczną amerykańską publiczność, przypominając, że klasa piłkarzy nie przemija z wiekiem.
Pierwsza połowa należała do Barcelony. Katalończycy prowadzili 1-0 dzięki bramce Javiera Saviolii, Argentyńczyka, który w bogatej karierze reprezentował oba kluby w La Lidze. Gol padł po genialnej akcji: Ronaldinho, 45-letnia brazylijska ikona i były zdobywca Złotej Piłki, posłał precyzyjne podanie w przestrzeń do Jonathana Soriano, a ten asystował Savioli. Były napastnik zachował zimną krew, jak za najlepszych lat.
W drugiej połowie weterani Realu ożywili grę, wprowadzając świeże siły. Ich wysiłki uwieńczył David Barral, znany z instynktu strzeleckiego z niższych lig i udanych występów w Primera División, który wyrównał stan spotkania. Mimo otwartych szans po obu stronach, wynik nie uległ zmianie.
Ronaldinho był niekwestionowaną gwiazdą wieczoru – każdy jego dotyk budził owacje. Najbardziej zapadła w pamięć jednak figlarna interakcja z rodakiem Marcelo, byłym bocznym obrońcą Realu. Gdy Brazylijczyk szykował się do wznowienia gry, Ronaldinho pchnął go żartobliwie. Marcelo, mistrz showmaństwa, padł teatralnie na murawę, parodiując napięcie wielkiego Clasico. Stadion ryknął śmiechem, a gracze uścisnęli się serdecznie.
Ten debiut Legends Clasico w USA podkreślił ponadczasową rywalizację. Fani w Los Angeles za jedyne bilety mogli podziwiać 'no-look' podania i uśmiech Ronaldinho, potwierdzając, że legenda El Clasico trwa.



