
Stadion Allianz w ogniu! Juventus kontra holenderskie „Dickie-taka”
Juventus Turyn znajduje się w krytycznym punkcie sezonu. Po bolesnej porażce z Sassuolo, która zepchnęła „Starą Damę” na ósme miejsce w tabeli Serie A, posada Luciano Spallettiego wisi na włosku. Włoskie media nie mają litości dla szkoleniowca, a nadchodzący mecz Ligi Europy przeciwko holenderskiemu NEC może okazać się dla niego „być albo nie być”.
Goście z Holandii przybywają do Turynu z jasną misją – zaprezentować swój unikalny styl, przez tamtejszych ekspertów nazywany „Dickie-taka”. Filozofia trenera Dicka Schreudera opiera się na ekstremalnie wysokim pressingu i agresywnej grze ofensywnej. Choć styl ten przynosi efekty, bramkarz NEC, Crettaz, określił go mianem „kamikaze”. To ryzykowne podejście może być szansą dla Juventusu, który musi znaleźć sposób na wykorzystanie luk w defensywie rywali.
Sytuację kadrową Bianconerich komplikują kontuzje kluczowych graczy, takich jak Kenan Yildiz czy Kephren Thuram. W tej sytuacji Spalletti zamierza postawić w ataku na wypożyczonego Nicka Woltemade. Z kolei w szeregach NEC do Włoch wraca Perr Schuurs, który nie ukrywa sentymentu do Italii po latach gry w Torino. „Intensywność to nasz znak rozpoznawczy” – zapowiada Schreuder, nie zamierzając rezygnować ze swojego ofensywnego DNA nawet na trudnym terenie w Turynie.
Dla Juventusu to spotkanie to nie tylko walka o punkty w Europie, ale przede wszystkim próba odzyskania wiary kibiców przed nadchodzącym ligowym starciem z Atalantą. Jeśli „Stara Dama” nie przetrzyma początkowej nawałnicy rywali, przyszłość Spallettiego może zostać definitywnie przekreślona.



