
Szaleństwo w Dortmundzie: Guirassy bohaterem i antybohaterem w jednym meczu
To był wieczór pełen skrajnych emocji na Signal Iduna Park. Borussia Dortmund w dramatycznych okolicznościach zainaugurowała tegoroczną edycję Ligi Mistrzów, pokonując Villarreal 3:2. Głównym aktorem widowiska został Serhou Guirassy, który świętując swój setny występ w barwach BVB, zapisał się w protokole meczowym po obu stronach boiska.
Spotkanie długo było wyrównane, a Hiszpanie stworzyli sobie kilka dogodnych okazji, których nie potrafili jednak zamienić na bramkę. Impas przełamał dopiero niefortunny dla gości początek drugiej połowy – po dośrodkowaniu Maximiliana Beiera piłkę do własnej siatki skierował Renato Veiga. Villarreal odpowiedział trafieniem Santiago Mourino, ale końcówka należała już do Guirassy’ego. Gwinejczyk najpierw wykorzystał precyzyjne podanie Fabio Silvy, a chwilę później sam wywalczył i pewnie wykonał rzut karny.
Końcówka meczu przyniosła jeszcze więcej chaosu. W 85. minucie po interwencji Gregora Kobela piłka odbiła się nieszczęśliwie od twarzy Guirassy’ego i wpadła do bramki Dortmundu, ustalając wynik na 3:2. Mimo desperackich ataków „Żółtej Łodzi Podwodnej” w doliczonym czasie gry, podopieczni z Dortmundu dowieźli cenne trzy punkty do końcowego gwizdka.
Dla Guirassy’ego był to jubileuszowy, setny mecz w barwach BVB, w którym podbił swój licznik goli do 64. Statystyki Gwinejczyka robią wrażenie – od początku sezonu 2024/25 brał udział przy 26 bramkach w 25 meczach Ligi Mistrzów, ustępując w tej kategorii jedynie Erlingowi Haalandowi. Dortmund może teraz z optymizmem wrócić do zmagań w Bundeslidze, gdzie czeka ich starcie z Paderborn, podczas gdy Villarreal będzie szukał przełamania w meczu z Realem Betis.



