
Tragedia po meczu Premier League. Zmarł kibic Brighton
Radość po imponującym zwycięstwie Brighton & Hove Albion nad Aston Villą (4:0) została brutalnie przerwana przez dramatyczne wydarzenie. Klub oficjalnie potwierdził śmierć 72-letniego kibica, który zasłabł tuż po zakończeniu niedzielnego spotkania na Amex Stadium.
Do tragedii doszło na parkingu dla autokarów, gdy mężczyzna przygotowywał się do powrotu do domu. Mimo błyskawicznej reakcji służb medycznych, w tym personelu klubu, ratowników medycznych z South East Coast Ambulance Service oraz policji, życia fana nie udało się uratować. Przez dłuższy czas prowadzono zaawansowaną reanimację, jednak ostatecznie stwierdzono zgon na miejscu zdarzenia.
Paul Barber, dyrektor generalny i wiceprezes Brighton, nie krył poruszenia w oficjalnym komunikacie: „To, co powinno być zwyczajną i szczęśliwą drogą do domu, zakończyło się w tragicznych okolicznościach. Jesteśmy wstrząśnięci tą stratą i składamy najszczersze kondolencje rodzinie oraz przyjaciołom zmarłego”.
To wydarzenie rzuciło cień na inaugurację sezonu Premier League, w której „Mewy” po świetnym występie objęły prowadzenie w tabeli. Cała społeczność piłkarska łączy się w żałobie, składając wyrazy współczucia za pośrednictwem mediów społecznościowych. Klub czeka teraz trudny czas – już w czwartek drużynę Fabiana Hürzeler czeka mecz Ligi Konferencji Europy przeciwko Tromsø, a w niedzielę wyjazdowe starcie z Chelsea. Na ten moment nie podjęto decyzji o formie ewentualnego upamiętnienia zmarłego podczas najbliższego spotkania na własnym stadionie.



