
Tragedia w kanadyjskiej kadrze. Ismaël Koné wraca do drużyny po operacji, zespół szuka następcy
Reprezentacja Kanady, przygotowująca się do kluczowego starcia ze Szwajcarią na Mistrzostwach Świata, przeżywa niezwykle trudne chwile. Po historycznym zwycięstwie 6:0 nad Katarem, nastroje w zespole były dalekie od świętowania. Powodem jest dramatyczna kontuzja Ismaëla Koné, który po złamaniu kości piszczelowej i strzałkowej musiał przejść operację, co wykluczyło go z dalszej rywalizacji w turnieju.
Obrazki z szatni były poruszające – asystenci trenera musieli odciągać od Koné jego wieloletniego przyjaciela, Nathana Salibę, który chwilę później musiał wejść na boisko w swoim debiucie na mundialu i zdobyć bramkę z rzutu wolnego. W piątek Koné powrócił do hotelu kadry, witany przez kolegów ze łzami w oczach. Selekcjoner Jesse Marsch podkreślił, że mimo urazu, pomocnik pozostaje w świetnym nastroju i wspiera drużynę, w której pełnił rolę lidera i „szefa muzycznego” szatni.
Teraz przed Marschem trudne zadanie: wypełnienie luki po kluczowym zawodniku. Głównym kandydatem do zajęcia miejsca w środku pola jest 22-letni Saliba, choć sztab rozważa również warianty z Niko Sigurem czy doświadczonym Jonathanem Osorio. Sytuację komplikuje nieobecność Stephena Eustáquio na ostatnich treningach, co zmusza trenera do poszukiwania kreatywnych rozwiązań przed meczem ze Szwajcarią. Stawką jest pierwsze miejsce w grupie B, które zapewniłoby Kanadzie korzystniejszą ścieżkę w fazie pucharowej.
Mimo bólu po stracie Koné, drużyna czerpie siłę z niezwykłej więzi, jaka łączy zawodników. Jak zauważył bramkarz Maxime Crépeau, zespół wielokrotnie musiał już mierzyć się z poważnymi kontuzjami, co tylko scementowało grupę. Kanadyjczycy wierzą, że duch „braterstwa” oraz pozytywna energia wnoszona przez Marscha pozwolą im kontynuować turniejową przygodę z sukcesem.



