
Zimny prysznic w Arktyce. Brighton bezbramkowo z Tromso w Lidze Konferencji
Brighton & Hove Albion czeka nerwowy rewanż na Amex Stadium. W pierwszym meczu fazy play-off Ligi Konferencji Europy podopieczni Fabiana Hürzelera zremisowali bezbramkowo z norweskim Tromsø. Mimo miażdżącej przewagi statystycznej – 68% posiadania piłki i aż 25 oddanych strzałów przy zaledwie pięciu próbach gospodarzy – „Mewy” nie zdołały przełamać szczelnej defensywy rywali w mroźnych warunkach za kołem podbiegunowym.
Angielski zespół musiał radzić sobie bez kontuzjowanych kluczowych graczy: Carlosa Baleby i Yankuby Minteha, co przełożyło się na brak kreatywności w ofensywie. Choć bramkarz gospodarzy, Jakob Haugaard, popisał się kilkoma świetnymi interwencjami po strzałach Georginio Ruttera i Ibrahima Osmana, to Tromsø było niezwykle groźne z kontry. Heine Larsen i Isak Vadebu dwukrotnie stanęli oko w oko z Bartem Verbruggenem, jednak w kluczowych momentach zabrakło im zimnej krwi.
Warto odnotować debiut w wyjściowym składzie Luki Vuškovicia. Chorwacki obrońca, sprowadzony za rekordowe 46 mln funtów, rozegrał solidne zawody, choć obejrzał żółtą kartkę za taktyczny faul. Na boisku pojawił się również inny debiutant, Zadok Yohanna. Dla Brighton, które w poprzednim sezonie dotarło do 1/8 finału Ligi Europy, jest to dopiero druga europejska przygoda w historii. Przed rewanżem, który odbędzie się w przyszły czwartek, Hürzeler musi jednak szybko przestawić zespół na tryb ligowy – już w niedzielę Brighton zainauguruje sezon Premier League trudnym starciem z Aston Villą.



