
Zimny prysznic w Paryżu. PSG bezradne mimo miażdżącej przewagi
Święto na Parc des Princes zamieniło się w wieczór frustracji. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem kibice Paris Saint-Germain świętowali przedłużenie kontraktu z Luisem Enrique aż do 2030 roku, jednak po ostatnim gwizdku nastroje były dalekie od optymistycznych. PSG sensacyjnie uległo Monaco 1:2, notując najgorszy start sezonu w erze katarskich rządów – mistrzowie Francji po trzech kolejkach wciąż pozostają bez zwycięstwa.
Statystyki meczu są wręcz nieprawdopodobne. Paryżanie zdominowali rywali, oddając aż 23 strzały przy zaledwie czterech próbach gości. Monaco okazało się jednak zabójczo skuteczne – zamieniło na gole oba celne uderzenia. Bohaterem wieczoru został bramkarz przyjezdnych, Lukas Hradecky, który swoimi interwencjami doprowadzał ofensywę gospodarzy do rozpaczy.
Luis Enrique po meczu nie krył niedowierzania, wskazując na brak szczęścia. „To dla trenera najgorszy moment, ale biorę pełną odpowiedzialność. Zasłużyliśmy na zwycięstwo, ale taka jest natura futbolu – czasem jest niewytłumaczalny” – przyznał Hiszpan. Mimo porażki, szkoleniowiec chwalił mentalność swoich zawodników i zapewnił, że zespół jest na dobrej drodze.
Sytuacja staje się jednak poważna. PSG, jako obrońca tytułu w Lidze Mistrzów, przystąpi do europejskich pucharów w nienajlepszych nastrojach. Już w najbliższą środę paryżanie zmierzą się ze Slovanem Bratysława. Enrique musi jak najszybciej przełożyć statystyczną dominację na konkretne punkty, zanim cierpliwość wymagającej paryskiej publiczności zacznie się wyczerpywać.



