
Burzowa chmura nad White Hart Lane: Spurs pod presją w starciu z Aston Villą w Pucharze Anglii
W sobotni wieczór nad Tottenham Hotspur Stadium mogą zebrać się czarne chmury, gdy Tottenham Hotspur zmierzy się z Aston Villą w trzeciej rundzie Pucharu Anglii. To czysto Premier League starcie, w którym Koguty, pod wodzą Thomasa Franka, desperacko potrzebują przełomu. Najnowsza porażka 2:3 z Bournemouth, przypieczętowana golem Antoine'a Semenyo w doliczonym czasie, tylko pogłębiła kryzys – mimo chwil lepszej gry.
Aston Villa, wciąż w walce o tytuł Premier League, choć straciła pięć punktów w trzech ostatnich meczach (w tym bezbramkowy remis z Crystal Palace), pozostaje stabilna wokół Villa Park. Unai Emery nie musi martwić się widłami fanów. Historia tych ekip w Pucharze Anglii faworyzuje czasem Spurs – pokonali Villę na drodze do triumfu w 1921, 1961, 1962 i 1982 roku. Rok temu, 9 lutego w ćwierćfinale, Villa wygrała 2:1, inaugurując serię trzech zwycięstw nad Tottenhamem w 2025.
W Kogutach błyszczy kapitan Cristian Romero, mimo kolejnej czerwonej kartki z Liverpoolem. U Villi formą imponuje Ollie Watkins – cztery gole w trzech meczach, w tym z Chelsea i Arsenalem, co ułatwia mu drogę na Mundial z Anglią. Brak nowych kontuzji u Spurs, ale James Maddison, Dominic Solanke, Mohammed Kudus i Dejan Kulusevski nadal pauzują; Destiny Udogie i Pape Sarr na Pucharze Narodów Afryki, a Brennan Johnson odszedł do Crystal Palace.
Villa bez Rossa Barkleya i Amadoua Onany, Evan Guessand na AFCON, ale Pau Torres i Tyrone Mings mogą wrócić po testach. Rotacje obu trenerów prawdopodobne. Dla Villi (ostatni wielki trofeum: League Cup 1996, FA Cup siedem razy – ostatni 1957) to krok w rozwoju. Spurs (ósmy triumf w FA Cup, Europa League w zeszłym roku) potrzebują pucharu, by ugasić gniew kibiców.
Prognoza? Villa 2:0 – Koguty nie rozwiążą problemów z silniejszym rywalem.



