
Od bajki do koszmaru: Jak Leicester City runęło z szczytu Premier League do trzeciej ligi
2 maja 2026 roku – data, która w Leicester powinna być świętem dumy z Jamie'ego Vardy'ego, Riyada Mahreza, N'Golo Kanté i całego zespołu Claudio Ranieriego, zdobywcy najdziwniejszego tytułu mistrza Premier League w historii. Zamiast tego, w przededniu 10. rocznicy cudu z 2016 roku, Lisom przyszło zmierzyć się z brutalną rzeczywistością: po remisie 2:2 z Hull City na King Power Stadium spadli z Championship do League One, drugiej ligi angielskiej (trzeci poziom rozgrywek), po raz drugi w 142-letniej historii klubu. Przed nimi mecze z Bromley, Burton Albion czy Mansfield Town.
Jak do tego doszło? Po tytule z 2016 roku Leicester przeżywało wzloty i upadki. Spadek z Premier League w sezonie 2022/23 był szokiem – zaledwie siedem lat po mistrzostwie i dwa po triumfie w Pucharze Anglii pod wodzą Brendana Rodgersa. Problemy finansowe właścicieli z King Power International Group, dotkniętych pandemią, uniemożliwiły wzmocnienia. Rodgers ostrzegał: „Chcę rozwijać skład, ale finanse są trudne”. Mimo talentu Vardy'ego, Maddisona czy Barnesa, komplementy doprowadziły do arogancji. Maddison tweetował po porażce z Southampton: „Bzdury, gramy dobrze” – ale wygrali tylko dwa mecze do końca, kończąc na 18. miejscu.
Enzo Maresca awansował ich w 2023/24 jako mistrzów Championship, lecz odszedł do Chelsea. Kolejni trenerzy – Steve Cooper (2 wygrane), Ruud van Nistelrooy (9 meczów bez gola u siebie), Marti Cifuentes – zawiedli. Kara 6 punktów za naruszenie PSR (Reguł Zysków i Zrównoważonego Rozwoju) z tamtego sezonu pogrzebała nadzieje. Obecny opiekun Gary Rowett, szósty w trzy lata, przyznał: „10 meczów to jak 40”. Wysokie pensje, brak zaangażowania i wściekli kibice (konflikt z Winksem po porażce z Portsmouth) dopełniły obrazu. Leicester, niegdyś marzeniem kibiców, stało się przestrogą przed złym zarządzaniem.



