
Plan wojenny Simeone: Barcelona wpada w pułapkę wyczerpania przed Ligą Mistrzów!
Diego Simeone przygotował perfidny plan na Barcelonę. W sobotnim meczu La Liga, który Blaugrana wygrała 2:1 z Atletico Madryt w 30. kolejce, Rojiblancos zaskoczyli agresywnością i prowokacjami, kładąc podwaliny pod nadchodzący dwumecz 1/4 finału Ligi Mistrzów.
To czwarte starcie obu ekip w tym sezonie – poprzednie były spokojne, ale na Wanda Metropolitano atmosfera eksplodowała. Simeone, mając mało do stracenia w lidze, wystawił rezerwowych, w tym graczy z drugiej drużyny, i postawił na strategię attrition – wyczerpywanie rywala. Ferocyjna gra doprowadziła do protestów, utarczek i bójki między zawodnikami, co zmusiło sędziego do interwencji. Jeden z asystentów arbitra został odesłany z boiska, a sam Cholo wdawał się w przepychanki, m.in. z Ferranem Torresem.
Według katalońskiego „Sportu”, w szatni Barcelony panuje przekonanie, że to celowa prowokacja przed LM. „Atletico podkręciło temperaturę, by przygotować grunt pod brutalny bój. Pierwszy mecz na ich stadionie będzie morderczy – defensywa, gra na czas i wszystkie sztuczki” – piszą. Obawy budzi też stan murawy na Metropolitano, nie sprzyjający stylowi gry Hansiego Flicka.
Argentyński trener odpoczął czterech kluczowych graczy w pierwszej połowie, ale brutalność kosztowała Atletico czerwoną kartkę i grę w dziesiątkę przez ponad 50 minut. Efekt? Kontuzje Araujo i Bernata, wyczerpanie Olmo i Cancelo – idealne osłabienie Barcy przed środowym starciem.
Blaugrana jest świadoma pułapki: „Spokój i posiadanie piłki to nasi sędziowie. Musimy zamknąć awans w pierwszym meczu na Camp Nou” – mówią gracze. Flick szykuje ofensywę z nominalnym napastnikiem obok Rashforda i Lamine Yamala, których skrzydła siały zamęt. Simeone boi się zwłaszcza Yamala – dawał wskazówki obrońcom z ławki. Liga Mistrzów nie wybacza błędów, a mentalna gotowość będzie kluczem.



