
Redknapp kusi powrotem do Tottenhamu! Tudor na celowniku po klęsce
Były menedżer Tottenhamu Hotspur, Harry Redknapp, sensacyjnie otworzył drzwi do dramatycznego powrotu do klubu w obliczu pogłębiającego się kryzysu spadkowego w Premier League. Tymczasowy trener Igor Tudor zmaga się z rosnącą presją po serii czterech kolejnych porażek we wszystkich rozgrywkach. 79-letni weteran, który przez cztery lata prowadził Spurs i wyprowadził ich do finału Pucharu Ligi, nie trenował od dziewięciu lat po krótkim epizodzie w Birmingham City. W obliczu zaskakującej walki o utrzymanie Redknapp przyznał, że chętnie zająłby miejsce na ławce trenerskiej.
„Pytają mnie kilka razy, czy wróciłbym do Spurs, ale to pewnie się nie stanie, prawda? – powiedział Redknapp agencji Press Association podczas gonitw w Cheltenham. – Czy bym wrócił? Oczywiście, ale bardzo wątpię, by do tego doszło. Mają ciężko, by się utrzymać. Patrzę na ich terminarz – Nottingham Forest gra nieźle, West Ham świetnie, będzie trudno dla Tottenhamu”.
Mimo spekulacji, Redknapp podkreśla, że nie było żadnego kontaktu z władzami klubu. „Moim jedynym zmartwieniem jest teraz The Jukebox Man w Gold Cup. Nie mam nic wspólnego ze Spurs” – dodał. Klub zajmuje miejsce tuż nad strefą spadkową, tylko jeden punkt nad przepaścią, bez ligowego zwycięstwa od końca grudnia. Tudor, który miesiąc temu zastąpił Thomasa Franka, stał się pierwszym trenerem w historii Spurs z czterema porażkami na starcie.
Presja narasta po upokarzającej porażce 5-2 z Atletico Madryt we wtorek. Koszmar przeżył 22-letni bramkarz Antonin Kinsky na debiucie w Lidze Mistrzów: poślizgnięcie w 6. minucie dało gola Marcosowi Llorente, a w 15. minucie podarował piłkę Julianowi Alvarezowi na 3:0. Tudor zdjął go po zaledwie 17 minutach, zastępując Guglielmo Vicario. „To bardzo rzadkie. Treneruję 15 lat, nigdy czegoś takiego nie zrobiłem. Było to konieczne dla niego i drużyny” – tłumaczył Chorwat.
Tottenham Hotspur Supporters' Trust (THST) domaga się „natychmiastowych działań awaryjnych” po sześciu porażkach z rzędu. „To symptom opłakanego stanu Spurs. Śpimy, idąc ku przepaści. Fani w Madrycie powinni dostać zwrot biletów” – głosi oświadczenie. Napięcie rośnie przed niedzielejszym wyjazdem na Anfield do Liverpoolu.



