
Twierdza Azteca budzi kontrowersje. Rice studzi emocje przed starciem z Meksykiem
Przygotowania reprezentacji Anglii do meczu 1/8 finału mistrzostw świata z Meksykiem zdominował temat Estadio Azteca. Obiekt położony 2241 metrów nad poziomem morza stanowi ogromne wyzwanie fizjologiczne, a szybkie męczenie się zawodników i wolniejsza regeneracja to tylko niektóre z problemów, z którymi muszą zmierzyć się „Synowie Albionu”.
Sytuacja wywołała burzliwą dyskusję, a głos w sprawie zabrał były reprezentant Anglii, Stan Collymore. W ostrych słowach skrytykował on FIFA za „niesprawiedliwe” przywileje dla współgospodarzy turnieju. „To niedopuszczalne, że Meksyk ma taką przewagę fizyczną, grając wszystkie mecze na własnym terenie, gdzie przegrali zaledwie dwa z 89 spotkań” – grzmiał Collymore, wzywając władze światowej federacji do reformy systemu wyboru gospodarzy.
Podczas gdy eksperci alarmują, wewnątrz angielskiej kadry panuje spokój. Declan Rice w rozmowie z „Lions' Den” stanowczo odciął się od medialnego szumu. „Dla nas to po prostu kolejny stadion. Wiemy, że Azteca ma swoją historię, ale my przyjeżdżamy tam wykonać swoją pracę” – podkreślił pomocnik. Rice dodał, że zespół traktuje to spotkanie jak każdy inny mecz wyjazdowy i nie zamierza szukać wymówek w warunkach atmosferycznych.
Przed podopiecznymi Thomasa Tuchela najtrudniejszy test w turnieju. Meksykanie, którzy do tej pory nie stracili bramki, będą chcieli wykorzystać atut własnego boiska i wysokości. Dla Anglików kluczowe będzie umiejętne zarządzanie energią od pierwszego gwizdka, jeśli marzą o wyeliminowaniu gospodarzy i awansie do ćwierćfinału.



