
Czy Niko Kovac musi się zmienić? Wielka debata o przyszłości Borussii Dortmund
Sezon Borussii Dortmund dobiegł końca, pozostawiając kibiców w nastrojach mieszanych. Choć BVB zajęła drugie miejsce w Bundeslidze, co jest najlepszym wynikiem od siedmiu lat, a defensywa była najszczelniejsza od czasów Thomasa Tuchela, w gabinetach na Signal Iduna Park wciąż czuć niedosyt. Mimo stabilizacji, zespół pod wodzą Niko Kovaca wciąż nie wypracował stylu, który pozwoliłby nawiązać realną walkę z europejską elitą.
Statystyki pokazują brutalną prawdę: w 16 meczach przeciwko czołowym drużynom (m.in. Bayernowi, Leverkusen czy Manchesterowi City) dortmundczycy wygrali zaledwie cztery razy, przegrywając aż dziewięć spotkań. Co więcej, wskaźniki xP (oczekiwane punkty) sugerują, że BVB zdobyło w lidze aż o jedenaście punktów więcej, niż wynikałoby z jakości gry. To dowód na ogromną skuteczność w ataku, ale jednocześnie sygnał ostrzegawczy – bez poprawy gry w ofensywie i większej kontroli w środku pola, wicemistrzostwo Niemiec może okazać się sufitem.
Dyrektor sportowy Ole Book zapowiada budowę „nowego BVB”, opartego na odważniejszym futbolu i młodych talentach. Aby ten plan się powiódł, Niko Kovac musi przejść ewolucję. Chorwacki szkoleniowiec, znany z pragmatycznego, wręcz sztywnego podejścia taktycznego, stoi przed wyzwaniem zmiany własnej filozofii. Jeśli drużyna ma przestać być przewidywalna, Kovac musi odejść od asekuranctwa i pozwolić zespołowi na więcej swobody w kreowaniu akcji. Pytanie brzmi: czy trener, który dotąd stawiał na dyscyplinę defensywną, potrafi stać się architektem efektownego, ofensywnego stylu gry? Nadchodzące okno transferowe i początek nowego sezonu będą dla niego testem ostatecznym.



