Uli Hoeneß wywołał poruszenie w Niemczech wypowiedzią na temat stanu zdrowia Jamala Musiali. Honorowy prezes Bayernu Monachium przyznał, że klub stoi przed trudną sytuacją. — To schorzenie nie jest łatwe do wyleczenia, choć można je kontrolować za pomocą leków. Nie wiadomo jednak, czy Jamal kiedykolwiek wróci do swojego wcześniejszego poziomu — powiedział.

Hoeneß zaznaczył, że Musiala nadal otrzymuje wynagrodzenie, i wskazał, że rozważanie podważenia jego kontraktu byłoby problematyczne. Reprezentant Niemiec, urodzony w 2003 roku, jest — obok Harry’ego Kane’a — jednym z najlepiej opłacanych piłkarzy Bayernu. Po długich i trudnych negocjacjach przedłużył umowę do 2030 roku. Według „Bilda” zarabia około 25 milionów euro rocznie. W ostatnich dniach wrócił do treningów z zespołem, a do gry może być gotowy po przerwie reprezentacyjnej. Musiala zmaga się z czynnościowym zaburzeniem neurologicznym, które powoduje epizody nieobecności.

Hoeneß odniósł się również do zdrowia trenera Vincenta Kompany’ego. Stwierdził, że sytuacja budzi niepokój, ale nie uważa, by problem był poważny. Jego zdaniem szkoleniowiec przechodzi ciężką, nieleczoną grypę, która rozwinęła się w zapalenie opon mózgowych. Kompany, pracujący — jak mówił Hoeneß — nawet po 12 godzin dziennie, ma wrócić na ławkę po przerwie reprezentacyjnej, za dwa lub trzy tygodnie.

Na koniec Hoeneß pochwalił Kane’a. Anglik miał powiedzieć, że jego rodzina czuje się w Monachium bezpiecznie, opieka zdrowotna jest znakomita, a po ulicach można chodzić bez obaw.